« Odpowiedz #8 : Wrzesień 08, 2010, 04:40:59 »
Delikwent przyszedł z propozycją, że mu się podoba itd i zasugerował żeby - (tu cytuję:) ...zagrajcie tak jak to, co gracie we dwójkę, to zagrajcie na żywo....Moja replika była natychmiastowa. Zagramy to na żywo, ale dopiero za, około godzinę - tu żywa akceptacja delikwenta - ...lecz koniecznym będzie sfinansować dodatkowych muzyków, (żeby była muzyka taka jaką my gramy:)
czterech: na I skrzypcach, II skrzypcach, altówce , wiolączeli,
trzecz: na trąbce, saksofonie, puzonie,
jeden na fortepianie, jeden na gitarze basowei, jeden na perkusji, jeden na............... wiecie już co było dalej, gdy podsumowująco na końcu strzeliłem tylko przybliżoną cenę?
O dziwo, od tego momentu zaczęło się podobać naszemu rozmówcy i zrezygnował w tym momencie z muzyki na żywo.
Wszyscy użytkownicy podkładów wiedzą ile pracy, albo pieniędzy kosztuje prawdziwy dobry podkład, czy dyskietka. Istotą jest, jak wielu twierdzi, dobra zabawa klienta. Nic nie zwalnia, tzw dyskietkowców, czy podkładowców ze znajomości warsztatu muzycznego. Muzyka mechaniczna ma za zadanie wspomóc muzyka, ale nie zastąpić. Prędzej czy puźniej dyletanci i amatorzy w tej branży poniosą konsekwencje.
Muzyka wobec nich potrafi być w końcu bezlitosna i bezwzględna. To tyle.
Nie ma imprezy żeby nie znalazł się choć jedem malkontent z zasady szczery pod wpływem, bez pieniędzy, ale za to z wymaganiami.
Pozdrawiam.